top
Krótka historia prawa aborcyjnego w III RP – część 2

Kompromitacja rządów AWS-UW, czyli ostatniej postsolidarnościowej koalicji, doprowadziła do przejęcia steru rządów ponownie przez partię postkomunistyczną. Wzmocniony Sojusz Lewicy Demokratycznej – już nie jako koalicja, ale jednorodna partia – tworzył rząd z Unią Pracy i Polskim Stronnictwem Ludowym. Ekipa Leszka Millera nie zdecydowała się w tym czasie na uczynienie ze sprawy aborcji swojego głównego postulatu politycznego.

 

Postawą postkomunistycznego rządu i parlamentarnej większości były rozczarowane środowiska dążące do nieskrępowanego dostępu do aborcji, w tym szczególnie kręgi radykalnie feministyczne, takie jak Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. W kadencji 2001-2005 nie doszło do uchwalenia jakiejkolwiek nowelizacji istniejącego „kompromisu aborcyjnego”. Nie działo się to wcale z uwagi na charakter ustawy, która nigdy kompromisem nie była, ale z powodu politycznych problemów Leszka Millera z utrzymaniem w ryzach samego rządu, a także strategicznych priorytetów pozyskiwania społecznego poparcia za pomocą reform makroekonomicznych oraz sceptycznego stosunku PSL do zmiany istniejących przepisów aborcyjnych.

 

Niczego w tej sprawie nie zmieniła zamiana rządu Leszka Millera na gabinet Marka Belki w 2004 roku. Jego główny twórca i patron – prezydent Kwaśniewski gdzie indziej lokował swoje zainteresowania polityczne.

 

Po radykalnej zmianie składu parlamentu w wyniku wyborczej wygranej PiS i PO w 2005 roku, w polskim Sejmie znalazło się znacznie więcej zdeklarowanych zwolenników obrony nienarodzonych w stosunku do poprzednich kadencji. Jednym z nich był ówczesny Marszałek Sejmu Marek Jurek, który wspierał starania o przyjęcie nowej ustawy oraz – co dużo istotniejsze – o zmianę Konstytucji RP poprzez czytelne i jednoznacznie zagwarantowanie w niej prawnej ochrony każdego życia od momentu poczęcia. Ta swoista próba „uchwycenia byka za rogi” została przegrana w 2006 roku, w decydującym momencie procedowania omówionego już w komisjach projektu. Stało się to za sprawą decyzji Jarosława Kaczyńskiego, który doprowadził do nieuzyskania większości 2/3 głosów niezbędnej dla ustawy zmieniającej konstytucję.

 

Choć wspomniany Marek Jurek, uniósłszy się honorem, po wolcie własnego ugrupowania, wystąpił z PiS i założył własną partię, to jednak nie był w stanie istotniej wpłynąć na bieg dalszych wydarzeń. Jego Prawica Rzeczypospolitej wskutek porażki wyborczej w 2007 roku na długie lata uległa marginalizacji. Większość w parlamencie zdobyła Platforma Obywatelska do spółki z Polskim Stronnictwem Ludowym. Partie te musiały w 2011 roku zmierzyć się z inicjatywą obywatelską, pod którą podpisało się przeszło pół miliona dorosłych Polek i Polaków. Projekt ustawy eliminujący przesłanki pozwalające na zabijanie dzieci nienarodzonych został najpierw odesłany do komisji, po czym – po kilku miesiącach nacisków ze strony tak zwolenników, jak i przeciwników aborcji – został odrzucony w drugim czytaniu.

 

Środowiska pro-life, zdecydowanie silniejsze niż dekadę wcześniej, nie ustawały w dążeniu do celu i pod rządami następnego parlamentu, w którym PiS wraz ze Zjednoczoną Prawicą zdobył samodzielną większość głosów i utworzył rząd Beaty Szydło, wniosły kolejne inicjatywy obywatelskie. Projekt ustawy z 2016 roku zakładał pełne prawo do narodzin dla każdego człowieka przy poszanowaniu praw kobiet do zabezpieczenia ich leczenia w przypadkach zachorowań w okresie ciąży. Pomimo zebrania przez Instytut Ks. Piotra Skargi w koalicji z Fundacją Pro-prawo do życia oraz Instytutem Ordo Iuris ponad pół miliona podpisów pod projektem, Sejm odrzucił go w drugim czytaniu.

 

Rok później Fundacja Życie i Rodzina doprowadziła do zebrania ponad 800 tysięcy podpisów pod nowym projektem ustawy. Przewidywał on jedynie likwidację przesłanki eugenicznej pozwalającej na anihilację nienarodzonego dziecka.  Projekt został wniesiony do Sejmu, rozpatrzony do poziomu drugiego czytania, po czym trafił do „komisyjnej zamrażarki” – została wobec niego podjęta decyzja o zaniechaniu dalszego procedowania na poziomie rozpatrzenia przez komisję. W konsekwencji tych działań, Polska kończyła rok 2018 z obowiązującą ustawą sprzed 25 lat, która niezmiennie umożliwia dokonywanie aborcji w trzech grupach przypadków.

 
Kompromitacja rządów AWS-UW, czyli ostatniej postsolidarnościowej koalicji, doprowadziła do przejęcia steru rządów ponownie przez partię postkomunistyczną. Wzmocniony Sojusz Lewicy Demokratycznej – już nie jako koalicja, ale jednorodna partia – tworzył rząd z Unią Pracy i Polskim Stronnictwem Ludowym. Ekipa Leszka Millera nie zdecydowała się w tym czasie na uczynienie ze sprawy aborcji swojego głównego postulatu politycznego.

W okresie rządów komunistycznych Polska dzieciobójstwem stała. Żeby było przyjemniej, nazywano je „przerywaniem ciąży” albo jeszcze bardziej absurdalnie – „skrobanką”. Rok 1989 i kolejne lata transformacji ustrojowej przyniosły istotne zmiany w zakresie ustawodawstwa aborcyjnego.

Podczas debaty Sejmowej nad obywatelskim projektem ustawy w lipcu 2011 roku głos zabrał pełnomicnik komitetu inicjatywy ustawodawczej "Prawo do życia" - Mariusz Dzierżawski. Odpowiadał wówczas na pytanie zadanie przez posła PiS Jana Dziedziczaka odnośnie skali procederu aborcji w Polsce. Prezentujemy treść wystąpienia M. Dzierżawskiego.
NIEPODLEGŁA ZA ŻYCIEM – to hasło VI Marszu dla Życia i Rodziny, który w niedzielę 17 czerwca przeszedł ulicami  Krakowa. Wydarzenie zorganizowane przez Instytutu Ks. Piotra Skargi było wielkim świętem polskiej rodziny.

Działacze Stowarzyszenia na rzecz Medycyny Regeneracyjnej, międzynarodowego porozumienia zrzeszającego prawie 200 instytucji, zaapelowali o wprowadzenie moratorium na badania, w trakcie których modyfikowany jest materiał genetyczny ludzkich plemników, komórek jajowych i embrionów.